Cudowni jesteście… Wychodząc wczoraj na sesję wiedziałam, że pójdzie łatwo i przyjemnie. Tak to jest jak się na tak uroczą i zdrowo walniętą parę trafi.
Sesja zaczęła się dość zabawnie. Najpierw na dwa auta pół godziny krążyliśmy w okolicach ul. Kopernika w poszukiwaniu miejsca parkingowego, żeby w końcu na bramie Ogrodu Botanicznego przeczytać: ZAPRASZAMY W KWIETNIU
Mamy nauczkę – sprawdzać takie rzeczy wcześniej. Hehe
Ale to nam humorów nie popsuło. Wręcz przeciwnie.
No i chłopak z gitarą, piękne słońce, tony liście w kolorowym parku. Wymarzone okoliczności do robienia sesji.
Madziu. Jestem z Ciebie dumna. I mam nadzieję, że nie odchorujesz tej sesji. Bo 4 godziny w sukni ślubnej, podczas gdy ja byłam ubrana na cebulkę, to nie lada wyczyn.
A poniżej zapowiedź naszej sesji.






(a tu małe turystki podziwiały piękną księżniczkę na drzewie)
(Mateusz tak się poświęcał w trakcie sesji)
Jedno z moich ulubionych zdjęć z tego roku, albo nawet dwa… a na nich Kasia i Radek. Sesja ślubna odbyła się na zamku w Ogrodzieńcu, czego na załączonych zdjęciach nie widać, bo udało mi się zaciągnąć ich w krzaki
I moim zdaniem było warto.
Do zobaczenia we wtorek


Nie ma że się nie da
Nawet jak pada, jest szaro i smutno…


