Muszę się do czegoś przyznać… już dawno mi się tak nie chciało jechać na sesję… wstaję rano, a tu ciemno, szaro. W życiu bym nie pomyślała, że tak rozpocznie się jedna z najfajniejszych sesji w tym roku.
Kochani było cudownie. Jesteście po prostu stworzeni do pozowania. Uwielbiam robić zdjęcia ludziom tak pozytywnym, uśmiechniętym i otwartym. Super było.
Do zobaczenia na obiedzie… no i na porodówce









Piątek 13-ego. Będę go długo pamiętała. Dlaczego? Ponieważ już dawno się tyle nie uśmiałam. Cały dzień spędziłam w doborowym towarzystwie Sylwii i Sławka, od których otrzymałam nie lada zadanie – sesja z Krakowem w tle. Próbowałam robić wszystko, by było niebanalnie, lekko, romantycznie i wiosennie. Czy mi się udało? Mam nadzieję, że tak.
Krótka zapowiedź plenerowej sesji ślubnej na Starym Mieście.






Niesamowita para + świetny pomysł = genialna zabawa + ciekawa sesja. Tak można w skrócie opisać pewien piękny kwietniowy dzień, który spędziłam z Karoliną i Maciusiem spacerując po Krakowie.
Zaczęło się bardzo niewinnie od telefonu pewnej pani z Warszawy z pytaniem, czy dało by radę połączyć sesję ciążową z reportażem plenerowym i małym zwiedzaniem Krakowa. Uwielbiam ludzi spontanicznych i takich, którzy wiedzą czego chcą. A chęć i pomysł to połowa sukcesu.
Sesja tworzy pewnego rodzaju reportaż ze wspólnie spędzonego słoneczno-deszczowego dnia. Pierwsze zdjęcie to moje ulubione… dlatego postanowiłam od niego zacząć. (PS. Te boskie kalosze to prezent od męża
)
Enjoy.

Sesję zaczęliśmy od małej sesji brzuszkowej, żeby móc pokazać jak Michałek pięknie rośnie… ale na zdjęciach nie mogło zabraknąć drugiej pociechy Karoliny i Maćka – ich psa







Po sesji brzuszkowej nadszedł czas na spacer po Kazimierzu.




Słodko razem wyglądają, prawda?





Kolejne moje ulubione. Urocze!










A i nawet udało nam się odnaleźć trochę wiosny w Krakowie… pięknie kwitnące żonkile.




