To była sesja… Ale tak to jest jak się trafi na tak pozytywnych ludzi – zdjęcia po prostu same się robią, a pomysły pchają się do głowy. Za każdym razem jak patrzę na jakieś zdjęcie, na którym jest Mateusz to przypomina mi się jego wyskakiwanie po wszystkim co się tylko da – tu drzewko, tam drabinka. Energia go rozpiera. Z resztą nie tylko jego. Na szczęście Madzia mu dorównuje, co widać na zdjęciach.
Madziu i Mateusz raz jeszcze dziękuję bardzo, że wybraliście właśnie mnie na swojego fotografa ślubnego, za wspólnie spędzony czas podczas sesji, za niezapomniane przyjęcie weselne, dedykację od taty…. było suuuuuper.


