Już po samym kontakcie mailowym z Iwonką można się było domyślić, że będzie się działo podczas ich sesji ciążowej. Ale jak zobaczyłam Jarka z 2 torbami wypchanymi ubrankami, szalami, kapeluszami, zabawkami, balonami i biżuterią oraz Iwonkę z kartką zapisaną pomysłami na sesję to wiedziałam, że zaplanowane 4 godziny sesji nam na pewno nie wystarczą.

Kochani dziękuję Wam bardzo za pełen profesjonalizm, cierpliwość Jarka, sajgon w domu,  pyszne latte waniliowe, uroczo spędzony czas oraz pomoc w udaremnieniu włamania do mojego auta (znów chcieli mnie okraść ;( sick).

Kocham takie dni… zaczęło się od niesamowitego maila od Oliwki, a w nim kilka słów o niej (i od razu pomyślałam „już ją lubię!”). Z maila wyłonił się obraz przedsiębiorczej, szalonej kobiety w kapeluszu i szpilkach szalejącej na motorze ;p …tak w skrócie…

Jak tylko zobaczyłam piękną kobietę idącą w moim kierunku w 10 centymetrowych szpilkach to od razu wiedziałam, że będzie się działo… a to dopiero był początek. Oprócz szpilek, była też kawa w Alchemii, futrzana czapa, kowbojki, żonkile na Kopcu Kościuszki i bosa Oliwka biegająca w deszczu po plaży na Kryspinowie. Kobieta-kameleon.

To się nazywa niezapomniany dzień!

Oliwia dzielnie się uśmiechała… a tak naprawdę padał deszcz, wiało i było mega zimno. No ale cóż się nie robi dla zdjęć ;)

Nie ma to jak poranek w miłym towarzystwie. Ta młoda dama ewidentnie nadaje się na modelkę.